Ślub kościelny jest dla chrześcijanina czymś znacznie więcej niż piękną ceremonią, czy uroczystym rozpoczęciem wesela. Jest wydarzeniem religijnym, w którym kobieta i mężczyzna stają przed Bogiem i wobec wspólnoty Kościoła składają sobie przysięgę małżeńską. Dlatego Msza Święta obrzędowa ślubna wymaga szczególnego szacunku, skupienia i poczucia sacrum (świętości).
Kościół nie jest salą weselną, a liturgia nie jest częścią programu artystycznego. Nie jest przestrzenią, w której każdy może według własnego uznania dodawać elementy świeckie mające uczynić uroczystość bardziej efektowną, czy wzruszającą. Liturgia ma swój porządek, język, pieśni i świętość. Nie potrzebuje świeckich dodatków, aby nabrać większej rangi, czy doniosłości.
Jednym z coraz częściej spotykanych zwyczajów jest całowanie się młodej pary bezpośrednio po złożeniu przysięgi małżeńskiej, a następnie spontaniczne brawa uczestników. Ten pocałunek jest traktowany jako moment widowiskowy, który ma wywołać reakcję zgromadzonych, a liturgiczna atmosfera modlitwy i skupienia zostaje nagle zastąpiona atmosferą sali weselnej.
Podobnie jest z brawami. Msza Święta nie jest przedstawieniem, podczas której publiczność nagradza uczestników oklaskami. W kościele centrum nie stanowią emocje zgromadzonych ani młoda para jako bohaterowie wydarzenia. Centrum stanowi Bóg. Dlatego warto postawić sobie pytanie. Czy moje zachowanie pomaga innym modlić się? czy może moje zachowanie kieruje uwagę na emocje i zewnętrzną oprawę?
Czasami narzeczeni chcą koniecznie wybierać świeckie piosenki, uważając, że dzięki nim ślub będzie bardziej wyjątkowy, uroczysty i atrakcyjny. Z całą pokorą powiem jest to nieporozumienie.
Nie każda piękna piosenka jest odpowiednia do liturgii. Nie wszystko, co wzrusza człowieka, jest właściwą modlitwą. Liturgia ślubna nie potrzebuje piosenek znanych z radia, filmów czy wesel, aby stać się piękniejsza.
Podczas Mszy Świętej, śpiew powinien pomagać w modlitwie, prowadzić ku Bogu i być zgodny z charakterem liturgii. O tym mówił w czasie ostatniej audiencji Papież „Muzyka sakralna nie jest jedynie ozdobą celebracji, ale częścią liturgii i modlitwą, która jednoczy wiernych z Bogiem i między sobą – podkreślił Leon XIV podczas środowej (19.09.br) audiencji ogólnej w Bazylice św. Piotra.” Kochani młodzi i wcale nie chodzi mi o to, aby odebrać młodym waszą radość, lecz aby nauczyć wiernych odróżniać przestrzeń świętowania od przestrzeni liturgicznej.
Przecież nasze zachowania mówią o naszej wierze. Należy też podkreślić i stwierdzić, że właściwym instrumentem muzyki kościelnej są organy. Jeżeli w czasie Mszy Świętej dla niektórych najważniejsze stają się kamery, zdjęcia, emocje, oklaski, efektowne gesty i własne pomysły, może to oznaczać, że zatraciliśmy świadomość, czym naprawdę jest liturgia w kościele.
Wiara naprawdę wyraża się także w naszej postawie. W ciszy. W skupieniu. W klękaniu. Nie w kucaniu. W słuchaniu słowa Bożego. W świadomym uczestnictwie. W szacunku dla miejsca świętego.
Prawdziwa pobożność nie potrzebuje ciągłego podkreślania emocji. Człowiek wierzący potrafi też zamilknąć w skupieniu, ponieważ wie, że znajduje się przed Bogiem. Niestety są takie śluby gdzie tuż przed Mszą Świętą i po jej zakończeniu uczestnicy zachowują się jak na sali weselnej głośne rozmowy i śmiech. Kościół jest miejscem sacrum (świętości). Dlatego potrzebujemy dzisiaj na nowo odkryć słowo sacrum — świętość.
Kościół nie jest zwykłym budynkiem. Ołtarz nie jest dekoracyjnym stołem. Msza Święta nie jest ceremonią podobną do wielu innych uroczystości. A ślub kościelny nie jest jedynie religijnym dodatkiem do wesela. Młodzi przychodzą do świątyni, aby wobec Boga zawrzeć przymierze małżeńskie. To jest chwila ogromnie poważna i jednocześnie pełna radości. Nie spektakl. Za atmosferę liturgii odpowiadają nie tylko narzeczeni. Odpowiedzialność ponosi cała wspólnota.
Potrzebujemy w dzisiejszych czasach chrześcijańskiej dojrzałości. I nie chodzi mi o to, że ślub kościelny ma być smutny i pozbawiony radości. Wręcz przeciwnie. Małżeństwo jest przecież wielkim powodem do radości, wdzięczności i świętowania. Ale radość liturgii ma swój charakter. Jest inna niż radość sali weselnej. Po zakończeniu Mszy Świętej, na sali weselnej przychodzi czas na gratulacje, na życzenia, muzykę, taniec, śmiech, zabawę i wszystkie piękne rodzinne tradycje. Wtedy można świętować w pełni.
Ale w czasie Mszy Świętej warto zachować granicę pomiędzy tym, co święte, a tym, co świeckie. To
katecheza dla nas wszystkich.
Liturgia Kościoła nie potrzebuje naszego uatrakcyjniania. Potrzebuje naszego szacunku, skupienia i wiary. (z wielką troską o świętość każdej liturgii ksiądz proboszcz)