Zadaniem kościoła jest głoszenie prawdy Ewangelii i prowadzenie człowieka do zbawienia. Jednak sposób, w jaki prawda jest przyjmowana lub odrzucana, może prowadzić do sprzeciwu. Nasz umiłowany Ojciec Święty Benedykt XVI wielokrotnie podkreślał, że „kryzys wiary i życia sakramentalnego nie rodzi się z nadmiaru wymagań Kościoła, lecz z ich osłabienia”.
Na przykład w odniesieniu do małżeństwa papież Benedykt XVI stanowczo sprzeciwiał się ułatwieniom dla osób niepraktykujących, zarówno w dopuszczaniu do sakramentu, jak i w orzekaniu jego nieważności. Zwracał uwagę, że wzrastająca liczba rozwodów jest konsekwencją tego, że przyszli małżonkowie często nie spełniali podstawowych wymogów wiary i dojrzałości chrześcijańskiej. A później w takim stanie bez nawrócenia jeszcze prosili o chrzest dla swojego dziecka. Problemem nie jest surowość nauczania Kościoła, lecz „nagminne przyzwolenie na wybiórcze traktowanie praktyk kościelnych” uczył Papież. Moi drodzy trzeba powiedzieć to wprost przyjmowanie sakramentów bez rzeczywistego nawrócenia i życia wiarą nie powinno mieć miejsca.
W takim kontekście rodzi się krytyka Kościoła. Gdy Kościół przypomina o obiektywnej prawdzie, nierozerwalności małżeństwa i konieczności życia zgodnego z wiarą, bywa postrzegany jako zbyt wymagający, zbyt surowy. Ci, którzy nie chcą przyjąć tych wymagań, mogą stać się przeciwnikami lub odejść od wspólnoty, obwiniając za to Kościół zamiast spojrzeć na własne wybory. Mówią, że składają akt apostazji, a tak naprawdę nigdy wierzącymi w pełnym tego słowa znaczeniu nie byli. Czy w takiej sytuacji to akt apostazji? myślę, że nie. To przyznanie się do tego, że są ludźmi niewierzącymi. A mówienie o akcie apostazji to w dzisiejszych czasach ładniej brzmi.
Papież Benedykt XVI uczy, że „wierność prawdzie zawsze niesie ryzyko odrzucenia. Kościół, który obniża wymagania, nie wychowuje jednak wiernych, lecz ludzi zagubionych”. Kościół wierny Ewangelii może spotkać się z krytyką, ale tylko taki Kościół naprawdę służy człowiekowi także wtedy, gdy ta służba staje się znakiem sprzeciwu. (ku refleksji ks. proboszcz)