Cisza o piekle, hałas usprawiedliwień


Katecheza / niedziela, 1 lutego, 2026

Papież Benedykt XVI 25 marca 2007 roku w parafii Santa Felicita e Figli Martiri mówił, „Jezus przyszedł, aby nam powiedzieć, że chce abyśmy wszyscy byli w raju, i że piekło, o którym mało mówi się w naszych czasach istnieje i trwa wiecznie dla tych, którzy zamykają serce na Jego miłość. Również ten epizod pozwala nam zatem zrozumieć, że naszym prawdziwym wrogiem jest przywiązanie do grzechu, które może zniszczyć nasze życie”.

Jak uczy nas Katechizm Kościoła Katolickiego, piekło nie jest wynikiem Bożego planu. Jasną rzeczą jest, że Bóg nie stworzył piekła dla człowieka jako celu, lecz jako dramatyczną konsekwencję zamknięcia serca na Jego miłość. (por. KKK 1037, 1035) Miłość Boga jest zawsze pierwsza, cierpliwa i miłosierna, ale nie jest narzucona siłą. Papież Benedykt XVI słusznie zwracał uwagę, że w naszych czasach coraz rzadziej mówi się o piekle, o grzechu i o odpowiedzialności moralnej.

Teraz doświadczamy takiej postawy zło bywa nazywane „wyborem”, „wolnością osobistą” albo „postępem”. Tymczasem grzech nie przestaje być grzechem tylko dlatego, że wielu ludzi go akceptuje. Zło nie staje się dobrem przez to, że jest popularne, albo zalegalizowane przez polskie prawo lub jest dla niektórych wygodne. Naszym prawdziwym wrogiem nie są inni ludzie, nie są nim trudne okoliczności ani cierpienia życia. Naszym wrogiem jest przywiązanie do grzechu, które stopniowo zaciemnia sumienie, osłabia naszą wrażliwość duchową i może doprowadzić do utraty życia wiecznego. Grzech zawsze obiecuje więcej, niż daje, a ostatecznie prowadzi do pustki i oddala od Boga. Nie wolno nam usprawiedliwiać zła, nawet jeśli wszyscy wokół mówią, że „nic się nie stało”. Ciężki grzech, jeśli nie zostanie odrzucony przez nawrócenie, może zamknąć człowieka na zbawienie. Chrześcijanin jest wezwany do odwagi nazywania, że grzech jest złem, nawet jeśli kosztuje to sprzeciw niektórych ludzi. Bycie chrześcijaninem nie polega na akceptowaniu wszystkiego. Jezus nie potępiał grzesznika, ale zawsze mówił: „Idź i nie grzesz więcej”. Dlatego Kościół, wierny Ewangelii, nie może grzechu usprawiedliwiać. Czyni to nie z surowości, (jak niektórzy mówią) lecz z troski o zbawienie człowieka. Bóg pragnie raju dla wszystkich, ale szanuje wolność serca. Każdy z nas codziennie wybiera. Niech ta katecheza będzie dla nas wezwaniem do szczerego rachunku sumienia i do korzystania ze spowiedzi. Prawda o grzechu i wyznanie go w konfesjonale nie jest zagrożeniem dla nas jest drogą do życia wiecznego. (ks. proboszcz)